Kindle 1 (2007)

Powyżej widzimy pierwszy czytnik Amazonu. W 2007 roku, kiedy został zaprezentowany było to znaczące wydarzenie na amerykańskim rynku księgarskim. W owym czasie czytniki ebooków raczkowały, a branża wydawnicza nie martwiła się elektronicznymi gadżetami. Ale nie trwało to wiecznie. 19 listopada 2007 roku Jeff Bezos zaprezentował światu Kindle pierwszej generacji. Urządzenie charakteryzuje się 6″ ekranem E ink z 4 stopniową skalą szarości. Z prawej strony ekranu widoczny jest srebrzysty, aktywny pasek, który jest częścią interfejsu użytkownika. Do nawigacji służy rolka pod ekranem, która w swoim zastosowaniu jest bardzo podobna do tej znanej z myszki komputerowej. Pod ekranem znajduje się pełna klawiatura QWERTY, która pozwala sporządzać notatki na wybranych przez nas stronach w książce oraz wprowadzać słowa do wbudowanej przeglądarki i sklepu internetowego Amazonu. Kindle 1, jak zresztą wszystkie późniejsze czytniki Kindle pozwala na łączenie się ze światem zewnętrznym. W tym modelu producent zastosował wewnętrzny modem 3G, który pozwala na łączenie się z siecią bezprzewodową. Niestety, funkcjonalność jest ograniczona jedynie do terenu Stanów Zjednoczonych.

Kindle pierwszej generacji jako jedyny miał możliwość bezproblemowej wymiany baterii, poprzez zdejmowana tylna klapkę w urządzeniu.

Obok wymiennej baterii jest miejsce na kartę pamięci SD, dzięki czemu pojemność czytnika mogła wzrosnąć z wbudowanych 250 MB do ponad 2 GB.

Czytnik pozwalał na słuchanie muzyki w formacie MP3 poprzez wbudowany monofoniczny głośnik oraz wyjście słuchawkowe w rozmiarze 3,5″.

Kindle fabrycznie był sprzedawany razem z etui ze skóry ekologicznej, które przytrzymywało czytnik oraz doskonale go chroniło przed uszkodzeniami.

Cena urządzenia na samym początku sprzedaży wynosiła US$399. Po rozpoczęciu sprzedaży popyt na niego był tak wysoki, że po niespełna 5,5h zostały opróżnione stany magazynowe. Urządzenie powróciło do regularnej sprzedaży dopiero w kwietniu 2008 roku.  Co istotne, urządzenie nigdy nie było oferowane poza USA, oczywiście pomijając prywatny import.

Moja opinia

Kindle 1 (2007) był kamieniem milowym w rozwoju elektronicznego czytelnictwa. Niewątpliwie spopularyzował rozwój czytelnictwa również w kręgach, gdzie nie czytało się za dużo książek. Owszem, przed Amazonem swoich sił na rynku e-czytników próbowało również Sony, ale nie należy zapominać, że nie miało ono nigdy gotowej platformy do sprzedaży e-booków. Summa summarum zwycięzca w 2007 roku był tylko jeden.

Jeśli chodzi o prezentowany czytnik, muszę przyznać że wraz z upływem czasu „staruszek” starzeje się godnie. Pomimo w tym roku mijających 10 lat od chwili jego prezentacji nadal jest sprawny, a oryginalna bateria trzyma w stanie spoczynku 3 tygodnie. Wszystkie jego funkcje działają oprócz jednej, która nie jest niezbędna do obsługi czytnika. Mam na myśli połączenie z internetem. Jak wspomniałem wcześniej, Kindle pierwszej generacji było oferowane tylko w Stanach Zjednoczonych, co powoduje, że w Europie nie ma technicznych możliwości, aby Kindle obsługiwał internet. Na szczęście, pomimo braku możliwości połączenia z siecią udało mi się zarejestrował czytnik na moje dane na koncie Amazonu. Tutaj duża zasługa konsultanta, który zarejestrował Kindle na moje konto.

Jeśli chodzi o główną funkcję czytnika, tj. czytanie to nie mam żadnych zastrzeżeń. Czytnik czyta wszystkie książki zakupione w polskich księgarniach internetowych, oczywiście jeśli ich format to MOBI. Jedynym dyskomfortem jest dosyć wolne przerzucanie do następnej strony, ale mieści się to w granicach rozsądku. Istotna jest też kwestia rozdzielczości i jakości samego ekranu, jako że nie może się on równać z nowszymi czytnikami.

Interfejs czytnika jest bardzo toporny, ale wszystko jest zrozumiałe. Niestety, Kindle z racji słabego procesora i ograniczonej pamięci RAM nigdy nie dostało aktualizacji do wersji oprogramowania 2.0. Urządzenie zostało na wersji oprogramowania 1.2.1.

Podsumowując – jak na 10 letni sprzęt jest naprawdę nieźle. Zarówno strona techniczna jak i wizualna nie pozostawia żadnych powodów do narzekań. Nadal nowoczesny (nawet futurystyczny) kształt bryły czytnika powoduje, że najnowszy czytnik Oasis był inspirowany swoim pra-pra-pra-przodkiem.